pokocnaz
NA LIPĘ THE LINDEN TREE
Jan Kochanowski tr. Walter A. & Zofia K. Aue


Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie,
Choć się nawysszej wzbije, a proste promienie
Ściągną pod swoje drzewa rozstrzelane cienie.
Tu zawżdy chłodne wiatry z pola zawiewają,
Tu słowicy, tu szpacy wdzięcznie narzekają.
Z mego wonnego kwiatu pracowite pszczoły
Biorą miód, który potym szlachci pańskie stoły.
A ja swym cichym szeptem sprawić umiem snadnie,
Że człowiekowi łacno słodki sen przypadnie.
Jabłek  wprawdzie nie rodzę, lecz mię pan tak kładzie
Jako szczep napłodniejszy w hesperyskim sadzie.


Traveller, come! Enter under my leaves for a rest
where the Sun will not reach you. Come and I promise my best:
Even with sun at the highest, shooting down on the meadows
brilliant rays, diffuse them I shall to the softest of shadows.
Here, right under my crown, wafts gently and cooling a breeze;
here the starlings and larks all abound and argue with ease;
here the hard-working bees extract from my sweet-smelling flower
honey that graces the finest of tables at family hour.
And, without effort, with whispers that come from my deep
I shall be singing all visitors sweetly to sleep.
Though in Hesperides Garden none of the apples I bear,
as the most giving of trees my Lord has planted me there.

Trans. copyright © Walter A. & Zofia K. Aue 2009


next
index